PARTNERZY













Aktualności

Śpiewnik

Śpiewnik

Dodane przez admin : 2012-01-04 18:01:54 CET

TU ZOBACZYSZ W MAŁYM WYCINKU, CO SIĘ U NAS ŚPIEWA.

Desiderata
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu,
pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.
Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.
Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.
Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami.
Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna.
Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.
Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa.
Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie, życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.
Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości.
Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie.
Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.
Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie.
Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz
i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą.
Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

Desiderata została napisana przez Maxa Ehrmanna (1872+1945)
w 1927 roku.Ostatnio, prawa autorskie otrzymał Robert L. Bell w 1976 roku .


HYMN KLUBOWY


Tak dużo osób tutaj znam G C
Gdy przyjdę to nie jestem sam C G
I zawsze ktoś uśmiechnie się G D7
I już mi nie jest źle G/ CG


W Szopienicach w „Dwójce” nie jest źle G C
Każdy może przyjść tu kiedy chce D7 G
Pomoc znajdzie gdy potrzebę taką ma G C
Bo tu większość już odbiła się od dna G D7 G

Ciężko z losem walczyć gdyś jest sam
Człowiek już naturę taką ma
Chce się dzielić szczęściem swym gdy czasem trwa
Bo tu większość już odbiła się od dna

Śpiewem można leczyć rany też
Śpiewaj razem z nami jeśli chcesz
Gdy coś czasem powiesz chociaż sprawa trwa
Nie przejmuj się pomogą no i szafa gra

Na obozy każdy jeździć chce
Obóz tez pomocą dla nas jest
Praca, śpiew, terapia to pomaga nam
Wesoło jest gdy ktoś nam na gitarze gra


OGNISKA JUŻ DOGASA BLASK

Ogniska już dogasa blask D h e A
Braterski splećmy krąg D D7 G
W wieczornej ciszy w świetle gwiazd D h e A
Ostatni splećmy krąg G A D

Kto raz przyjaźni poznał moc
Nie będzie trwonił słów
Przy innym ogniu w inną noc
Do zobaczenia znów

Nie zgaśnie tej przyjaźni żar
Co połączyła nas
Nie pozwolimy by ją starł
Nieubłagalny czas




CIĄGLE ZACZYNAM OD NOWA
(KOCHAĆ TO ZNACZY POWSTAWAĆ)


Ciągle zaczynam od nowa C G C
Choć czasem w drodze upadam G G7 C
Wciąż jednak słyszę te słowa C G C
Kochać to znaczy powstawać G G7 C
Chciałem Ci w chwilach uniesień a
Życie poświęcić bez reszty e G
Spójrz moje ręce są puste a F a
Stoję ubogi ja grzesznik e G
Przyjm jednak miłość mą Panie F d C
Weź serce me jakie jest G C

Jestem jak dziecko bezradny
Póki mnie ktoś nie podniesie
Znów wraca uśmiech na twarzy
Gdy mnie Twa miłość rozgrzeszy
Wiem że wystarczy Ci Panie
Dobra choć słaba ma wola
Z Tobą mój duch nie ustanie
Z Tobą wszystkiemu podołam
Szukam codziennie Twej twarzy
Wracam w tę noc pod Twój dach

Teraz już wiem jak Cię kochać C G C
Przyjm moje teraz o Panie G G7 C
Dziś rozpoczynam od nowa C G C
Bo kochać to znaczy powstawać G G7 C
Bo kochać to znaczy powstawać G G7 C


CZARNA MADONNA


Jest zakątek na tej ziemi gdzie powracać każdy chce G G7 C E7
Gdzie króluje Jej oblicze na nim cięte rysy dwie a A7 D D7
Wzrok ma smutny zatroskany jakby Chciała prosić cię G G7 C a
Byś w matczyna Jej opiekę oddał się D7 G / D


Madonno Czarna Madonno G C
Jak dobrze Twym dzieckiem być D7 G/ D
O pozwól Czarna Madonno G G7 C
W ramiona Twoje się skryć D7 G / D


W Jej ramionach znajdziesz spokój i uchronisz się od zła
Bo dla wszystkich swoich dzieci Ona serce czułe ma
I opieką Cię otoczy gdy Jej serce oddasz Swe
Gdy powtórzysz Jej z radością słowa te


Dziś gdy wokół nas niepokój gdzie się człowiek schronić ma
Gdzie ma pójść jak nie do matki, która ukojenie da
Więc błagamy o Madonno skieruj wzrok na dzieci swe
I posłuchaj jak śpiewamy prosząc Cię


GDY CZASEM KTOŚ


Gdy czasem ktoś ci w drogę wszedł lub nudzi cię E
To miłość próbę swą ma H7 E
Gdy czasem chęć do kłótni w tobie budzi się E
To miłość próbę swą ma H7 E

Ref. Przebaczył Pan łotrowi A E
I tym co go przybili ich złość H7 E
Więc bądź i ty gotowy A E
Odrzucić gniew,bo jest go w świecie dość H7 E


A gdy przypadkiem czyjąś tajemnicę znasz.....
Lub, kiedy w gniewie na języku klątwę masz....


Gdy samochodem kogoś chęć wyprzedzić masz....
Gdy kiedyś się mądrzejszym być od innych zdasz....


Gdy kiedyś już za ciebie syn obejmie dom....
I kiedy młodzi bardziej samodzielni są....


A jeśli twój kolega jakiś inny jest....
Gdy ktoś inaczej postępuje niż ty chcesz...



MOSTY

Twój jest świat, Twymi braćmi są
Ludzie, których dzieli wiele rzek
Ludzi dzieli ogrom własnych spraw
Jak obca rzeka pośród nas
Chociaż co dzień mijasz znane twarze
Ludzie siebie nie poznają
Każdy stoi gdzieś na drugim brzegu


Dlaczego nie budujesz mostów, które łączą nas
Dlaczego nie budujesz mostów by zjednoczyć świat
Dlaczego nie budujesz mostów abyśmy byli jedno
A ziemia była cząstką nieba


Twój jest świat, Twymi braćmi są
Ludzie, których dzieli wiele rzek
Ludzi dzieli ogrom własnych spraw
Jak obca rzeka pośród nas
Kiedy nazwiesz ich ból swoim bólem
A ich radość swą radością
Będziesz z nami już na drugim brzegu


Dlaczego nie zapłaczesz kiedy inni płaczą
Dlaczego radość innych nie jest też radością twą
Dlaczego nie chcesz ich pokochać abyśmy byli jedno
A ziemia była cząstką nieba


MY CHCEMY ŻYCIA


W naszej braterskiej gromadzie
Nic nie stoi na zawadzie
Na ustach uśmiech
Wszędzie słychać śpiew


My chcemy życia
Bez nałogów i bez picia
Z czystym sumieniem
Iść przez ten świat
Choćby iść wciąż pod wiatr
A po wędrówce
Nasze młode zwarte hufce
Staną u szczęścia bram
Gdzie nas czeka Pan


Przyjdźcie do nas przyjaciele
Przyjdźcie będzie nam weselej
Będzie nas cieszył świat
Jak za dawnych lat

Będziesz szedł sprężystym krokiem
Będziesz patrzył jasnym wzrokiem
I poznasz życia czar
Bez tych złudnych mar


PANIENCE NA DOBRANOC


Zapada zmrok już świat ukołysany
Znów jeden dzień odfrunął nam jak ptak
Panience swej piosenkę na dobranoc
Zaśpiewać chcę w ostatnią chwilę dnia

I chociaż wnet ostatnie światła zgasną
Opieka Twa rozproszy nocy mrok
Uśpionym wsią ukołysanym miastom
Panienko daj szczęśliwą dobrą noc

I ludzkim snom błogosław dłonią jasną
I oddal od nich cień codziennych trosk
I tym co znów nie będą mogli zasnąć
Panienko daj szczęśliwą dobrą noc

A komu noc czuwaniem jest nie łatwym
Na czas bezsenny siłę daj i moc
I tym co dzisiaj zasną raz ostatni
Panienko daj szczęśliwą dobrą noc

Nad Ojcem Świętym czuwaj nieustannie
Bo On swą ufność oddał w dłonie Twe
I Jemu też tam hen na Watykanie
Panienko daj szczęśliwą dobrą noc

Zasypia świat piosenką kołysany
Odpłynął dzień by jutro wrócić znów
Uśmiecham się do Ciebie na dobranoc
Piastunko moich najpiękniejszych snów


PEWNEJ NOCY


Pewnej nocy łzy z oczu mych
Otarł dłonią swą Jezus
I powiedział mi nie martw się
Jam przy boku jest twym

Potem spojrzał na grzeszny świat
Pogrążony w ciemności
I zwracając się do mnie tak
Pełen smutku mi rzekł


Powiedz ludziom że kocham ich
Że się o nich wciąż troszczę
Jeśli zeszli już z moich dróg
Powiedz że szukam ich


Gdy na wzgórzu Golgoty
Za nich życie oddałem
To umarłem za wszystkich
Aby każdy mógł żyć

Nie zapomnę tej chwili
Gdy mnie spotkał mój Jezus
Wtedy byłem jak ślepy
On przywrócił mi wzrok


SYN MARNOTRAWNY
(ZBIEGŁEM ZA MŁODYCH LAT)

Zbiegłem za młodych lat
Po szczęście w świat
Mowy nie ma o powrocie między brać
A Ojciec wyglądał mnie
Nie mogąc w nocy spać
Nigdy nie powiedział, że mnie nie chce znać


Wtedy wałęsałem się, wtedy wyżywałem się
I miłosnych przygód ciągle w krąg szukałem

Złoto roztrwoniłem w mig, szybko mój majątek znikł
Przehulałem to co miałem w krótkim czasie

Na krainę przyszedł głód pracowałem w skwar i chłód
Paść musiałem cudze świnie w szczerym polu

Pomyślałem sobie wnet, po co tu nadstawiam grzbiet
W domu Ojca nawet sługom nie brak chleba

Wracam Ojcze pełen win, jako marnotrawny syn
Nagrzeszyłem wobec Boga wobec Ciebie


Wracam z dalekich stron
Bo tu mój dom
W domu Ojca odnalazłem szczęście swe
On ciele na ucztę dał
Radośnie przyjąć chciał
Pocałunkiem i pierścieniem darząc mnie


ALLELUJA

Tajemny akord kiedyś brzmiał G e
Pan cieszył się gdy Dawid grał G e
Ale muzyki dziś tak nikt nie czuje C D G/D
Kwarta i kwinta szło jak z nut G C H7
Raz niżej w moll, raz wyżej w dur, e C
Nieszczęsny król ułożył – alleluja D H7 e
Alleluja, alleluja C e
Alleluja, alleluja C G D G/D

Na wiarę nic nie chciałeś brać
Lecz sprawił to księżyca blask
Że piękność jej na zawsze Cię podbiła
Kuchenne krzesło tronem Twym
Ostrzygła Cię już nie masz sił
I z gardła Ci wydarła – alleluja

Dlaczego mi zarzucasz wciąż
Że nadaremno wzywam Go
Ja przecież nawet nie znam Go z imienia
Jest w każdym słowie światła błysk
Nieważne, czy usłyszysz dziś
Najświętsze, czy piękne – alleluja

Tak się starałem, ale cóż
Dotykam tylko, zamiast czuć
Lecz mówię prawdę, nie chce was oszukać
I chociaż wszystko poszło źle
Przed Panem pieśni stawiam się
Na ustach mając tylko - alleluja


KIEDY GÓRAL UMIERA


Kiedy góral umiera, to góry z żalu sine D D7
Pochylają nad nim głowy, jak nad własnym synem G D
A w oddali szumi bór, odwieczną pieśń bukową A e G D
A on długo się sposobi przed najdalszą drogą A e G D

Kiedy góral umiera, to nikt po nim nie płacze
Cicho czeka aż kostucha w okno zakołacze
Oczy jeszcze raz podniesie wysoko do nieba
By pożegnać góry swe, by im coś zaśpiewać


Ref. Góry moje wierchy moje otwórzcie swe ramiona D e
Niech na miękkim z mchu posłaniu, cichuteńko skonam G D
Ojcze mój halny wietrze powiej ku północy D e
Ciepłą drżącą swoją ręką zamknij zgasłe oczy G D
Bym mógł w ziemię wrosnąć strzelić potem do słońca smreczyną A e G D
I na zawsze szumieć już, nad swoją dziedziną A e GD


Kiedy góral umiera to dzwony mu nie grają
Cicho wspina się do bramy góralskiego
Tylko strumień po kamieniach żałobną nutę składa
Tylko nocka czarno oka górą odpowiada

Kiedy góral już umrze to nikt nie układa baśni
Tylko w niebie roziskrzonym mała gwiazdka zgaśnie
Ziemia twardą szorstką ręką tuli go do siebie
By na zawsze mógł już zostać pod góralskim niebem


MODLITWA

Wysłuchaj mojej pieśni Panie a
Do Ciebie wznoszę dzisiaj głos d a
Ty jesteś wszędzie, wszystkim jesteś Ty d a
Lecz kamieniem – nie bądź mi e – d a

Do Ciebie pieśnią wołam Panie
Bo ponoć wszystko możesz dać
Więc błagam daj mi szansę jeszcze raz
Daj mi ją – ostatni raz

Wystarczy, żebyś skinął ręką
Wystarczy jedna Twoja myśl
A zacznę życie jeszcze raz
Więc o Boski – błagam gest

Do ciebie pieśń te wznoszę Panie
Czy słyszysz mój błagalny głos
Raz jeszcze daj mi od początku iść
Daj mi życie – jeszcze raz

Już nie zmarnuję ani chwili
Bo dni straconych gorycz znam
Więc błagam daj mi szansę jeszcze raz
Daj mi ją – ostatni raz

A jeśli życia dać nie możesz
To spraw bym przeżył jeszcze raz
Tę miłość, która już wygasła w nas
Spraw bym przeżył – jeszcze raz

Do Ciebie pieśnią wołam Panie
Do Ciebie wznoszę dzisiaj głos
Ty chlebem, ptakiem, słońcem możesz być
Więc kamieniem – nie bądź mi


ODPOWIE CI WIATR

Przez ile dróg, musi przejść każdy z nas C F C a
By mógł człowiekiem się stać C F G
Przez ile mórz lecieć ma biały ptak C F C a
Nim w końcu opadnie na piach C F G
Przez ile lat kanion ten będzie trwał C F C a
Nim w końcu rozkruszy go czas C F G

Odpowie ci wiatr, wiejący przez świat F G C a
Odpowie ci bracie tylko wiatr F G C / C7 / G

Przez ile lat będzie trwał góry szczyt
Nim deszcz go na mórz zniesie dno
Przez ile ksiąg pisze się ludzki byt
Nim wolność wypisze w nim ktoś
Przez ile lat nie odważy się nikt
Powiedzieć że czas zmienić świat

Przez ile lat ludzie giąć będą kark
Nie wiedząc że niebo jest tuż
Przez ile łez ile bólu i skarg
Przejść trzeba i przeszło się już
Jak blisko śmierć musi przejść obok nas
By człowiek zrozumiał swój los

Odpowie ci wiatr, wiejący przez świat
Odpowie ci bracie tylko wiatr
Odpowie ci wiatr, wiejący przez świat
I ty swą odpowiedź rzuć na wiatr



Whisky


Mówią o mnie w mieście co z niego za typ G C G C
Wciąż chodził pijany pewnie nie wie co to wstyd G C G C
Brudny niedomytek, w stajni ciągle śpi D
Czego szukasz w naszym mieście C h a D
Idź do diabła mówią – ludzie C h a D
Ludzie pełni cnót, ludzie pełni cnót C G C G


Chciałbym kiedyś zmądrzeć, i po ich stronie być
Spać w czystej pościeli, świeże mleko pić
Ja naprawdę chciałem zmądrzeć i po ich stronie być
Pomyślałem więc o żonie, aby stać się jednym z nich
Stać się jednym z nich, stać się jednym z nich


Już miałem na oku hacjendę wspaniałą mówię wam
Lecz nie chciała w niej zamieszkać żadna z pięknych dam
Wszystkie śmiały się wołając, wołając za mną wciąż
Bardzo łady frak masz Billy, ale kiepski byłby z ciebie
Kiepski byłby mąż, kiepski byłby mąż


Whisky moja żono, jednak tyś najlepszą z dam
Już mnie nie opuścisz nie, nie będę sam
Mówią whisky to nie wszystko można bez niej żyć
Lecz nie wiedzą o tym ludzie, że najgorzej w życiu- to
To samotnym być, to samotnym być

ANIOŁ I DIABEŁ

Ref. Tam, ta, ta, taj...........2 razy e A D e /e C D e

Idzie diabeł ścieżką krzywą, pełen myśli złych e A D e
Nie pożyczył mu na piwo nie pożyczył nikt
Słońce smaży go od rana wiatr gorący dmucha e C D e
Diabeł się z pragnienia słania w ten piekielny upał
Idzie anioł wśród zieleni, dobrze mu się wiedzie e A D e
Pełno drobnych ma w kieszeni i przyjaciół wszędzie
e C D e
Nagle przystanęli obaj przy drodze pod świtką
Zobaczyli, że im browar wyszedł naprzeciwko
Nie ma szczęścia na tym świecie ni sprawiedliwości
Anioł pije piwo trzecie diabeł mu zazdrości

Mówi diabeł postaw kufla Bóg ci wynagrodzi
My artyści w taki upał żyć musimy w zgodzie
Na to anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem
I powiedział dam ci dychę w zamian za twą duszę

Musiał diabeł duszę wściekłą aniołowi sprzedać
I stworzyli sobie piekło z odrobiną nieba


AVE MARIA

Na skraju wioski niewielkie wzgórze, na zboczach kłosy, DD7G
A polne róże wzgórze porosły i ku figurze g D A
Ciekawie wspięły się. W zielonym słoju dumne lilije, D D7
W szczerbatym dzbanie wysmukłe szyje, G g
Pysznych goździków i georginie, liliowo białe bzy. D A D
W kwiatów powodzi, w morzu zieleni D7
Zczerniały świątek tkwi, do niego co dzień G g D
W wieczór majowy wieśniacy szli, ażeby zły los A D g
Ich dom omijał, ludzie śpiewali Ave Maryja, D A D
Ażeby zły los ich dom omijał, ludzie śpiewali : g D A
Ave Maryja, Ave Maryja. D h A7 D h A7 fis
Bolesna twarz wśród rys i pęknięć więc śpiewać G D
Trzeba jak najpiękniej: Ave Maryja. A G D g D

Wśród wielu ludzi w tłumie zebranych,
Klęczy ich dwoje, to zakochani.
Madonno, zechciej cud jakiś sprawić,
By im nie było źle. Wznosi Madonna
Ręce cokoła, tak już od wielu lat
I błogosławi wszystko dokoła, ich cały świat.
Więc uroczyście, choć wszystko mija,
Ludzie śpiewają : Ave Maryja, więc uroczyście,
Choć wszystko mija, ludzie śpiewają:
Ave Maryja, Ave Maryja.


HAWIARSKA KOLIBA

Już księżyc na niebo wychodzi C G7 C
Zapłoną dokoła ogniska F G C / C7
I wkrótce popłynie z hawiarskiej koliby F G C a
Melodia nam wszystkim taka bliska F G C /C7

Usiadła już brać rozśpiewana
Dokoła złotego ogniska
Wiatr niesie melodię z hawiarskiej koliby
Nad pola nad lasy nad urwiska

Zaniesie wiatr naszą melodie
Do domów Wołochów i Łemków
Piosenkę rajdową hawiarskiej koliby
Piosenkę krakowskich studentów

Już księżyc blednie na niebie
I promień słońca już błyska
Pogasły ogniska w hawiarskiej kolibie
Do snu kładzie się cała izba


LIST DO ŚWIATA
C F d G

Na moim podwórzu jest ściana łaciata C F C
Na ścianie tej dzieci list piszą do świata F G
Ogromny zbiorowy list C G7
W tym liście są żale i skargi dziecięce C F C
Pisane niedbale, bazgrane na prędce F G
Gdy z okien nie patrzy nikt C G
Gdy z okien nie patrzy nikt F G7 C

Gdyby te listy czytał świat C G C
To pewnie by się zmienił F A7 d
A mędrcy mądrzy, że aż strach G7 C F
Milczeli zawstydzeni d G7

Na moim podwórzu jest ściana łaciata
Na ścianie tej dzieci list piszą do świata
Ogromny zbiorowy list
A ja wam stokrotnie powiedzieć chcę „dzięki”
Bo wasze pisanie i moje piosenki
To mroku zapałki błysk
To mroku zapałki błysk

Gdyby piosenek słuchał świat
To pewnie by się zmienił
A mędrcy mądrzy, że aż strach
Milczeli zawstydzeni


MAJSTER BIEDA

Skąd przychodził, kto go znał C F
Kto mu rękę podał kiedy C C7 F G
Nad rowem siadał wyciągał chleb C G
Serem przekładał i dzielił się z psem e a
Tyle wszystkiego co z sobą miał G F G C
Majster Bieda F G C

Czapkę z głowy ściągał gdy
Wiatr gałęzie chylił drzewom
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd
Drogę bez końca co przed nim szła
Znał jak pięć palców, jak szeląg zły
Majster Bieda

Nikt nie pytał skąd się wziął
Gdy do ognia się przysiadał
Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch
Znużony drogą wędrowiec boży
Zasypiał długo gapiąc się w mrok
Majster Bieda

Aż nastąpił taki rok
Smutny rok tak widać trzeba
Nie przyszedł Bieda zieloną wiosną
Miejsce gdzie siadał zielskiem zarosło
I choć nie jeden wytężał wzrok
Choć lato pustym gościńcem przeszło
Z rudymi liśćmi jesieni schedą
Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość
Wiatrem niesiony odpłyną w przeszłość
Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość
Majster Bieda


MODLITWA WĘDROWNEGO GRAJKA

Przy małej wiejskiej kapliczce d C
Stojącej wedle drogi d
Ukląkł rzępoląc na skrzypcach C
Wędrowny grajek ubogi d A7 d
Od czasu do czasu grający
Bezzębne otwierał wargi
To przekomarzał się z Bogiem
To znowu się korzył bez skargi

Hej panie Boże coś wielkim g
Gazdą nad gazdami F
Po coś mi dał taką skrzypkę g7
Co jeno tumami i mami F g/ f A7 d

Spraw to ażebym na zawsze
Umiał dziękować Ci Panie
Że sobie rzępolę jak mogę
Że daję Ci na co mnie staje
A jeszcze bardziej chroń mnie
I od największej zawiści
Że są na świecie grajkowie
Pełni szumniejszych myśli

I niechaj pomnę w mym życiu
Czy bliskim czy też dalekim
Żem człowiek jest przede wszystkim
I niczym więcej jak człekiem
Spraw w końcu bym przy tej kapliczce
Obok tej wiejskiej drogi
Klękał i grywał na skrzypcach
Wędrowny grajek ubogi



ODPUSTOWE SERDUSZKO Z PIERNIKA

Dzwon kościelny obudził koguta D e
Z radia płynie świąteczna muzyka G D
Straganiarki z kupieckim pietyzmem D e
Układają serduszka z piernika G (A) D

Tu się słodycz sprzedaje mój panie
Tu gra serc nie portfeli muzyka
Tu stragany uczuciem kapiące
Tu sprzedają serduszka z piernika

Starszy pan postukując kosturem
Przygarbiony pod wieku brzemieniem
Czyta krótkie napisy na sercach
Każdy napis to inne wspomnienie

Błogi obraz spokojnej zadumy
Bruzdy zmarszczek prostuje na twarzy
Postać staje się bardziej młodzieńcza
W taki dzień, każdy ma o czym marzyć

Każdy chciałby mieć w sercu półeczkę
Na pamiątkę sercowych porywów
Na napisy w uczucia ubrane
Pełne ciepła, prostoty i zgrywu

Kocham cię, kochaj mnie serce tobie !!!
Nie dla wszystkich są to tylko słowa
Kto chce czytać pomiędzy wierszami
Wie, jak wiele w nich uczuć się chowa


POŁONINY NIEBIESKIE

Gdy nie zostanie po mnie nic CFC
Oprócz pożółkłych fotografii C F C G Fis
Błękitny mnie przywita świt e FCG
W miejscu co nie ma go na mapie. CFCF

I kiedy sypną na mnie piach
Gdy mnie pokryją cztery deski
To pójdę tam, gdzie wiedzie szlak
Na połoniny, na niebieskie

Powiezie mnie błękitny wóz
Ciągnięty przez błękitne konie
Przez świat błękitny będzie wiózł
Aż zaniebieszczy w dali błonie.

Od zmartwień wolny i od trosk
Pójdę wygrzewać się na trawie
A czasem, gdy mi przyjdzie chęć
Z góry na ziemię się pogapię.

Popatrzę jak wśród smukłych malw
Wiatr w przedwieczornej ciszy kona
Trochę mi tylko będzie żal
Że trawa u was tak zielona


TAKA PIOSENKA

Jest taka jedna piosenka we mnie a
Zna ją kto poznał wędrówki smak d
W mieście jej szukać nadaremnie G
W lesie zanuci ją każdy głaz C E7
Tyle jest nowa o ile stara
Tyle co we mnie poza mną jest
Niczyja jak ten wiatr w konarach
Choć nieraz czuje ją wiele serc

Widzę ją kiedy oczy zamykam a
Słyszę ją kiedy cisza trwa a C G C
Bo to jest taka moja muzyka C d a
Co im ciszej tym ładniej mi gra F E a

Nie ma jej w wierszach co na papierze
Spisane z wiarą w słowa traf
W górach jej szukam bo liście wierzę
W drzewach jesiennych pełne barw
I piosnką żyje, choć ułomna
Bo nie zna nutek brak jej słów
Lecz bez niej dusza ma bezdomna
Więc szukać muszę, wciąż i znów

Jest w szumie fali co brzeg całuje
W lawinie śnieżnej spływa z gór
Babiego lata nici snuje
Dojrzewa w zbożach pośród pól
Wiatrem niesiona, ptakiem śpiewana
Gwiazdami tuli mnie do snu
W rytm twego serca zasłuchana
Rozmawia ze mną pośród pól



TAŃCZ MNIE PO MIŁOŚCI KRES

Wtańcz mnie w swoje piękno d
I niech skrzypce w ogniu drżą a
Przez paniczny strach, aż znajdę d
Swój bezpieczny port a
Chcę oliwną być gałązką d
Podnieś mnie i leć a
Tańcz mnie po miłości kres E a

Ach pokaż mi swe piękno, póki nikt nie widzi nas
W twoich ruchach odżył chyba, Babilonu czas
Pokaż wolno to co wolno, widzieć tylko mnie
Tańcz mnie po miłości kres

Ach odtańcz mnie do ślubu, ach tańcz mnie, tańcz mnie tańcz
Tańcz mnie bardzo delikatnie, długo jak się da
Bądźmy ponad tą miłością, pod nią bądźmy też
Tańcz mnie po miłości kres

Tańcz mnie do tych dzieci, które proszą się na świat
Przez zasłony które noszą, pocałunków ślad
Choć są zdarte lecz w ich cieniu, można schronić się
Tańcz mnie po miłości kres

Wtańcz mnie w swoje piękno, i niech skrzypce w ogniu drżą
Przez paniczny strach, aż znajdę swój bezpieczny port
Pieść mnie nagą dłonią, albo w rękawiczce pieść
Tańcz mnie po miłości kres


WE WTOREK W SCHRONISKU PO SEZONIE

Złotym kobiercem wymoszczone góry C F C
Jesień w doliny zeszła już nad ranem a F d G7
Buki czerwienią zabarwiły chmury C F E a
Z latem się złotym właśnie pożegnałem F G C/ G

We wtorek w schronisku po sezonie C F G C
W doliny wczoraj zszedł ostatni gość a d G7
Za oknem pluch kubek parzy w dłonie C F E a
I tej herbaty i tych gór mam dość F G C/ G

Szaruga niebo powoli zasnuwa
Wiatr wszystkie drzewa po otrząsał z liści
Pod wiatr, pod górę, znowu sam zasuwam
Może w schronisku spotkam kogoś z bliskich

Ludzie tak wiele spraw muszą załatwić a F C
A czas sobie płynie wolno Panta rej a F d G7
Do siebie tylko już nie umiem trafić C F E a
Kochać to więcej z siebie dać, czy mniej F G C


W GÓRACH

W górach jest wszystko, co kocham G G7 C
I wszystkie wiersze są w bukach D7 G
Zawsze, kiedy tam wracam G G7 C
Biorą mnie klony za wnuka D7 G

Zawsze, kiedy tam wracam A A7 D
Siedzę na ławce z księżycem E7 A
I szumią brzóz kropidła A A7 D
Dalekie miasta są niczem E7 G

Ja się tam urodziłem D D7 G
Ja wszystko górom zapisałem, czarnym A A7 D
Ja jeden znam tylko Synaj D7 G
Na lasce jałowca wsparty A A7 D

I czerwień kalin jak cyrylica pisze
I na trąbitach jesieni głosi, bór
Że jedna jest tylko mądrość
Dzieło zdjęte z gór


ZOSTAŃ
D e h
A cis h E
Zostań, zaplątałam skrzydła w śpiew
A cis h E
Zostań, brzegiem dźwięku tańczyć chcę
G A
Pozwól, że zasnę w tym akcie wśród świec
G A
Nie chcę się budzić półgłosem przez gniew

Tato nie pij pójdź już spać D e
Zostaw Mamę, zostaw nas A fis
Wyproś gości, późno już - niech idą h e G - A
Chciała bym mieć kiedyś psa D e
Który będzie bronił nas A fis
Chciała bym pójść kiedyś spać - w ciszy h e G - A
( D e h )
Ślepcze, za poczciwym sercem stań A cis h E
W nocy, przeprowadzę Cię przez las A cis h E
Założę Ci maskę nie pozna Cię nikt G A
Uśmiech się schowa mów prawdę Bóg z nim G A

Tato nie pij ........
Tato przytul nas choć raz D e
Powiedz nam, że kochasz nas A fis
Chciała bym pójść kiedyś spać - w ciszy h e – G - A
Czy to ja wam niszczę świat D e
Ja mam swój gdy nie ma was A fis
Tato ja mam osiem lat - Kocham h e – G –A (D e h )


MOJE KOBIETY

Kiedy żona powraca z podróży CF C
Powitanie układa się w wiersz a e F
Czas mi wtedy przestaje się dłużyć FG C
I odkurzaczowi też d G C

Kiedy córka ze szkoły przychodzi
To problemy spadają jak deszcz
Przy fizyce mnie pamięć zawodzi
Przy matematyce też

Kiedy moje kobiety są w domu FG C
Tłok się robi przed każdym lustrem FG C
A ja, o tym nie mówcie nikomu A d
Rzadko miewam na piwo przepustkę G C

Kiedy moje kobiety są w domu d G C
To nie mogę przeklinać i tyć d G C
A bez tego, nie mówcie nikomu d G C
Trudno sobą czasami być d G C

Kiedy żona powraca z podróży
To nie pyta, z kim, kiedy i gdzie
Twarz ma jasną jak niebo po burzy
I o wszystkim wszystko wie

Kiedy córka ze szkoły przychodzi
Niesie plecak radości i trosk
A ja mówię, że nic, że nie szkodzi
I topnieję niby wosk

Kiedy moje kobiety... FG C

Pełno wszędzie ich włosów i rzęs FG C
Ale wyznam, nie mówcie nikomu d G C
Tylko wtedy ten dom ma sens d G C


ALE TO JUŻ BYŁO

Z wielu pieców się jadło chleb G D G
Bo od lat przyglądam się światu a D7
Nieraz rano zabolał łeb G D G
I mówili zmiana klimatu a D 7

Czasem trafił się wielki raut h a
Albo feta proletariatu C D7
Czasem podróż w najlepszym z aut h a
Częściej szare drogi powiatu C D


Ale to już było i nie wróci więcej G C D G
I choć tyle się zdarzyło h
To do przodu wciąż wyrywa głupie serce a G
Ale to już było, znikło gdzieś za nami G C D G
Choć w papierach lat przybyło to naprawdę h
Wciąż jesteśmy tacy sami a G

Na regale kolekcja płyt
I wywiadów pełne gazety
Za oknami kolejny świt
I w sypialni dzieci oddechy

One lecą drogą do gwiazd
Przez niebieski ocean nieba
Ale przecież za jakiś czas
Będą mogły same zaśpiewać


CASABLANCA

W gorącym słońcu Casablanci G C G
W piekącym skwarze Elizejskich pól C
Szukałaś cienia swego domu G
Który na długo z oczu znikł D7 G C G

W paryskim zgiełku wsród bulwarów
Pod skwarnym niebem marokańskich wzgórz
Słyszałeś nieraz dzwięk znajomy
Choć nierealny,jak ze snu

Ref. Tu jest twoje miejsce G C A D
Tu masz swój ciasny,ale własny kąt G D A
Tu jest twoje miejsce E7 a A E
Tu jest twój dom D7 G E7AD

W najdalszym kącie tego świata A DA
Dokąd Cię zawiódł twój wędrowny los A D
Tęskniłeś zawsze do tej ziemi D A
Na której nigdy nie brak trosk E A

I tak jest zawsze tak byc musi
Bo tylko jeden mamy w zyciu dom
Dokad się wraca gdy w potrzebie
Nawet z najdalszych swiata stron


MY CYGANIE

My cyganie, co pędzimy z wiatrem F C A7
My cyganie, znamy cały świat d a A7
My cyganie, wszystkim gramy d a
A śpiewamy sobie tak E7 a A7

Ore, ore, szabadabada amore
Hej amore szabadabada
O muriaty, o szagriaty
Hajde trojka na mienia

Gdy śpiewamy słucha cała ziemia
Gdy śpiewamy słucha każdy rad
Niechaj każdy z nami śpiewa
Niech rozbrzmiewa piosnka ta

Będzie prościej, będzie jaśniej
Całą radość damy wam
Będzie prościej będzie jaśniej
Gdy zaśpiewa każdy z was

Kiedy tańczę, niebo tańczy ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Zamknę oczy liście więdną
Kiedy milknę milknie świat

Kiedy słuchasz, słucha cała ziemia
I jak śpiewam, śpiewa także las
Gdy ucichnę wiatru nie ma
Gdy oślepnę nie ma gwiazd


24.11.1996


Gdy matka tuli w ramionach dziecko swe e G d7 F
Jej miłość staje przeciw złym mocą
Tak ludzie modlą się o urodzajny deszcz
Jak ona czuwa nad nim nocą

Wyfruwa wreszcie z gniazda młody ptak e G d7 F
Bo przywilejem jest młodości
Zabawa, radość, przyjaźń a nie strach a e g d
Bo młodość nie chce wiedzieć o tym, że a D g C


Życie choć piękne tak kruche jest G a F g
Wystarczy jedna chwila by zgasić je C e B d
Życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć


I nie do końca piękny jest ten świat e G d7 F
Gdy wciąż odwieczne prawa łamie
Zabiera miłość, młodość, słońca blask a e g d
Lecz my nie chcemy wiedzieć o tym, że a D g C


AUTSAJDER


C
Chociaż puste mam kieszenie, no i wódy czasem brak
G G7 C
Ja już nigdy się nie zmienię, zawsze żył już będę tak
C
Nie słuchałem nigdy ojca, choć przestrzegał zgnoją cię
G G7 C
W naiwności oczach chłopca, dziś tak wielu śmieje się

F
Ale jedno wiem po latach, prawdę musisz znać i ty
D G G7
Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy


Kumpel zdradził mnie nie jeden, i nie jeden przegnał lecz C
Nie szukałem zemsty w niebie, co tu robi jego rzecz G G7 C
Ta dziewczyna, którą miałem, chciała w życiu tylko mnie C
Teraz z innym jest na stałe, każdy kocha tak jak chce G G7 C

F
Ale jedno wiem po latach, prawdę musisz znać i ty
D G G7
Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy


NIE PŁACZ EWKA


Nie płacz Ewka bo tu miejsca brak A f
Na twe babski łzy E
Po ulicy „ Miłość „ hula wiatr A f
Wśród rozbitych szyb E
Patrz poeci śliczni prawdy sens
Roztrwonili w grach
W półlitrówkach pustych S.O.S.
Wysyłają w świat

Żegnam was, już wiem h D
Nie załatwię wszystkich pilnych spraw A E f
Idę sam, właśnie tam h (E) D
Gdzie czekają mnie E A
Tam przyjaciół kilku mam, od lat h D
Dla nich zawsze śpiewam, dla nich gram A E f
Jeszcze raz, żegnam was h (E) D
Nie spotkamy się E A f E

Proza życia to przyjaźni kat
Pęka cienka nić
Telewizor, meble, mały Fiat
Oto marzeń szczyt
Hej prorocy moi z gniewnych lat
Obrastacie w tłuszcz
Już was w swoje szpony dopadł szmal
Zdrada płynie z ust
G e / D ref. aC / Gde / D C / G
GaC / Gde / DC / G


PRZEŻYJ TO SAM


Na życie patrzysz bez emocji G h e C e a
Na przekór czasom, i ludziom wbrew a D D7 d G G7
Gdziekolwiek jesteś w dzień czy w nocy G h e C e a
Oczyma widza oglądasz grę a D D7 d G G7
Ktoś inny zmienia świat za ciebie

Nadstawia głowę podnosi krzyk
A ty z daleka, bo tak lepiej
I w razie czego nie tracisz nic

Przeżyj to sam, przeżyj to sam G h e a G D D7
Nie zamieniaj serca w twardy głaz G h e
Póki jeszcze serce masz a D / D7
( C e a d C G G7 – C G a – d G G7 )

Widziałeś wczoraj znów w „Dzienniku”
Zmęczonych ludzi wzburzony tłum
I jeden szczegół wzrok twój przykuł
Ogromne morze ludzkich głów
A spiker cedził ostre słowa
Od których nagła wzbierała złość
I począł w tobie gniew kiełkować
Aż pomyślałeś milczenia dość

Przeżyj to sam...

...Póki serce masz D G G C


SEN O VICTORII

Dzisiaj miałem piękny sen C F
Naprawdę piękny sen C F
Wolności moja śniłem że C F
Wziąłem z tobą ślub d F C

Słońce nas błogosławiło
I księżyc też tam był
Wszystkie gwiazdy nieba, nieba
Wszystkie gwiazdy pod

O Victorio, moja Viktorio
Dlaczego mam cię tylko w snach
Wolności moja i Victorio
Opanuj w końcu cały świat

Och, gdyby tak wszyscy ludzie
Mogli przeżyć taki jeden dzień
Gdy wolność wszystkich, wszystkich zbudzi
I powie idźcie tańczyć to nie sen

O Victorio moja Victorio
O Victorio ma
O Victorio moja Victorio
O Victorio ma


TOLERANCJA


Dlaczego nie mówimy o tym co nas boli otwarcie D A
Budować ściany wokół siebie marna sztuka A D
Wrażliwe słowo, czuły dotyk - wystarczą D A
Czasami tylko tego pragnę, tego szukam D A D A D


Na miły Bóg, życie nie tylko po to jest by brać GADGA
Życie nie tylko by bezczynnie stać D G A
I aby żyć – siebie samego trzeba dać D G A


Problemy twoje, moje, nasze boje – polityka
A przecież każdy włos jak nasze lata – policzony
Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień
niech rzuci
Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam



W TAKĄ CISZĘ

Nie o uśmiech mi chodzi, bo się śmiałaś nie raz G h
Ale o to, co kiedyś utworzyło się w nas C D
Coś, co przyszło tak nagłe i przeszło jak wiatr G h
Czego właśnie najbardziej mi brak C D

Przychodziłem, co wieczór by posłuchać twych pły
O miłości w ogóle nie mówiliśmy nic
Wyjechałaś tak nagle, cichutko jak mysz
Zostawiłaś swój adres i list

W taką cisze wszystkie gwiazdy na niebie wyliczę G h C D
Ciebie wołam, ale cisza i pustka dookoła G h C D

Jesteś moim aniołem mą miłością bez dna
Jesteś moją boginią, która widzę, co dnia
Jakże długo mam czekać jak prosić cię mam
Każesz trwać w niepewności wiec trwam

Choć dostaję twe listy i zdjęć parę mam
Żyję jak grzeszny anioł w tłumie ludzi, lecz sam
Jeszcze tli się nadzieja, że spotkamy się znów
Do księżyca się śmiejąc przywołuję cię wróć


BIAŁA SUKIENKA

1. Czasami, gdy mam chandrę i jestem sam, a e F C
Kieruję wzrok za okno, wysoko tam, a e F G C
Gdzie nad dachami domów i w noc, i dniem, E a D7 G
Nadpływa kołysząca,… marzeniem,… snem. a e F G C

Ref.: I ona taka w tej białej sukience, C G
Jak piękny ptak, który zapiera w piersi dech. C F C
Chwyciłem mocno jej obie ręce G C F
Oczarowany, zasłuchany w słodki śmiech. C a D7 G
I cała w żaglach, jak w białej sukience, C G
Jak piękny ptak, który zapiera w piersi dech. C F C
Chwyciłem mocno ster w obie ręce G C F
I żeglowałem zasłuchany w fali śpiew. C G C

2. Wspomnienia przemijają, a w sercu żal, a e F C
Wciąż w łajbę się przemienia dziewczęcy czar. a e F G C
Jeżeli mi nie wierzysz, to gnaj co tchu, E a D7 G
Tam z kei możesz ujrzeć coś z mego snu. a e F G C

3. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś zobaczę ją, a e F C
Czy tylko w moich myślach jej oczy lśnią? a e F G C
Gdy pochylona, ostro do wiatru szła… E a D7 G
Znowu się przeplatają obrazy dwa: a e F G C


GDZIE TA KEJA

Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział: - a
stary czy masz czas G a
Potrzebuję do załogi jakąś nową twarz C G C
Amazonka, Wielka Rafa, oceany trzy C7 F d
Rejs na całość, rok - dwa lata, to powiedział bym a E7 a

Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht a E7 a
Gdzie ta koja, wymarzona w snach C G C C7
Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat g A7 d A7 d
Gdzie ta brama na szeroki świat a E7 a

Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht
Gdzie ta koja wymarzona w snach
W każdej chwili płynę w taki rejs
Tylko gdzie to jest, gdzie to jest

Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży ostry nóż a G a
Stare dżinsy wystrzępione impregnuje kurz C G C
W kompasie igła zardzewiała – lecz kierunek znam C7 F d
Biorę wór na plecy i prościutko gnam a E7 a

Przeszły lata zapyziałe, rzęsą zarósł staw
A na przystani czółno stało – „Kolorowy Paw”
Zaokrągliły się marzenia, wyjałowiał step
Lecz dalej marzy o tym rejsie ten samotny łeb
(zakuty)


HEJ, ME BAŁTYCKIE MORZE

d A d C
Hej me Bałtyckie Morze a E a/ G
F C F / D7
Wdzięczny ci jestem bardzo C G C / A7
g C
Toś ty mnie wychowało d G
F a
Toś ty mnie wychowało C d
d A d
Szkołeś mi dało twardą a E a

Szkołeś mi dało twardą d A d / C
Uczyłoś łodzią pływać F C F/ D7
Żagle pięknie cerować g C
Żagle pięknie cerować F a
Codziennie pokład zmywać d A d

Codziennie pokład zmywać a E a / G
Od soli i od kurzy C G C / A7
Mosiądze wyglansować d G
Mosiądze wyglansować C d
W ciszy i w czasie burzy a E a

W ciszy, czy w czasie burzy
Trzeba przy pracy śpiewać
Bo kiedy śpiewu nie ma
Bo kiedy śpiewu nie ma
Neptun się będzie gniewać

Neptun się będzie gniewać
I klątwę brzydką rzuci
Wpakuje na mieliznę
Wpakuje na mieliznę



Albo nam łódź wywróci
I krzyknie – „Hej partacze!
Nakarmię wami rybki
Nakarmię wami rybki
Nikt po was nie zapłacze !”

Nikt po nas nie zapłacze
Nikt nam nie dopomoże
Za wszystkie miłe rady
Za wszystkie miłe rady
Dziękuję tobie Morze

Hej me Bałtyckie Morze
Wdzięczny ci jestem bardzo
Toś ty mnie wychowało
Toś ty mnie wychowało
Szkołeś mi dało twardą


LUDZIE NIE SPRZEDAWAJCIE SWYCH MARZEŃ


Samotni ze sobą nie możemy znaleźć D G
Miejsca i czasu na zadumy chwilę A D
Uciekamy do nikąd pod prąd wyobraźni D G
Zostawiając sny jak bezbronne motyle A G D

Ludzie nie sprzedawajcie swych marzeń D G D
Nie wiadomo co się jeszcze wydarzy G D
W waszych snach e A
Może taka mała chwila zadumy D G D
Sprawi, że te marzenia pofruną G D
Jeszcze raz / jeszcze raz e A / G D

Wstawcie w okna tęczę, szykujcie witraże
Na, które wiatr swawolny, gwiazd wam nawieje
Na pewno przyjdzie wiosna, z uśmiechem na twarzy
By jak matka dzieciom, rozdawać nadzieję


PIOSENKA DLA MOJEJ DZIEWCZYNY

Szesnaście lat miałem, gdy na żagle e
Pierwszy raz w świat, przyjaciel mnie zabrał a
Wdzięczny jestem mu za to do dziś h a/ h
Morze jest mym, życiem i żywiołem
Do końca dni, teraz gdy zacząłem
Przyjaźń z nim – z tego już nie da się wyjść

Morze i wiatr, na dobre i na złe a
Przez wiele lat, szukałem znalazłem e
Miła, błagam nie zrozum mnie źle h e/ E7

Kocham cię tak, jak swoje przestworza a
Pokochał wiatr, a jednak o morzu e
Nie wiem, czy miłość to też, czy zew h a h e

Miesiące dwa na morzu bez ciebie
To deszcz i mgła, to słońce na niebie
Zdjęcie twe nad głową w koi swej mam
Na grzbietach fal poznaję świat nowy
Krążę wśród skał, czujny, gotowy
Lecz sercem, uparcie wędruję tam, tam gdzie ty

Miesięcy sześć we dwoje znów w domu
Mówisz, że mnie nie oddasz nikomu
Więcej nic nie zabierze ci mnie
Dajesz mi to, co ważne jest w życiu
Lecz serce me cichutko i skrycie
W morze jachtem wędruje co dzień


SZEKLA MAŁA

G D C D G
Stoję sobie tu przy maszcie, od stu lat
G D D D7 G
Już nie jeden chciał mnie ruszyć, dzielny chwat
C G D D7
Próbowali, oglądali jednak rady mi nie dali
C G D G/D
Klęli mnie na cały głos, a sukces był o włos

G D G C G
No bo ja jestem taka mała, szekla zardzewiała GD
C G
Chociaż życie mi poświęcisz, C G
D D7
To mnie nigdy nie odkręcisz D D7
C G D G/D
Choćbyś kręcił razy sto nie uda ci się to

Widok dobry z tego miejsca w koło mam,
Postukuje w maszt wesoło, co mi tam
Kiedy fala mnie spucuje, nieco jeszcze skoroduję
Jednak tym nie martwię się , wiatr wysuszy mnie

Rzekł raz stary do bosmana, słuchaj Zdziś
Sprawa ma być rozwiązana jeszcze dziś
Bosman złamał trzy brzeszczoty, łeb mu zlały siódme poty
A kapitan widza to, ręką machną – O

Raz osiłek z wielkim młotem na mnie wpadł
Tłukł mnie z furią i łoskotem, w końcu zbladł
Taką mi urządził mękę, bo mu roz...ciachałam rękę
Jeszcze mowę do mnie miał, brzydkie słowa znał


Żeglarz młody co zębami miażdżył szkło
Wziął mnie w zęby jak kleszczami, no i co ?
I z uśmiechu jak marzenie, pozostało mu wspomnienie
Dziś omija mnie jak deszcz, stale mówiąc – pech

Okularnik z wielką głowa, tak jak dzban
Chciał mnie zniszczyć naukowo, mówię wam
Trzy godziny medytował, liczył, sprawdzał, kalkulował
Wreszcie splunął na mnie tfuu... danych zabrakło mu


NA MAZURY, MAZURY

Się masz, witam Cię, piękną sprawę mam, D A D
Pakuj bety swe i leć ze mną tam, D A D
Rzuć kłopotów stos, no nie wykręcaj się, G D A D
Całuj wszystko w nos, G D
Osobowym drugą klasą przejedziemy się. A

Na Mazury, Mazury, Mazury, D G D
Popływamy tą łajbą z tektury, D G D
Na Mazury, gdzie wiatr zimny wieje, D G D
Gdzie są ryby i grzyby, i knieje. D A D
Tam gdzie fale nas bujają, G D
Gdzie się ludzie opalają, A D
Wschody słońca piękne są G D
I komary w dupę tną. A D
Gdzie przy ogniu gra muzyka G D
I gorzała w gardłach znika, A D
A Pan Leśniczy nie wiadomo skąd G D
Woła do nas... "Paszła won!" A D

Uszczelniłem dno, lekko chodzi miecz,
Zęzy smrodów sto przewietrzyłem precz,
Ster nie spada już i grot luzuje się,
Więc się ze mną rusz,
Już nie będzie tak jak wtedy, nie denerwuj się.

Skrzynkę piwa mam, ty otwieracz weź,
Napić Ci się dam tylko mi ją nieś,
Coś rozdziawił dziób i masz głupi wzrok'
No nie stój jak ten słup,
Z Węgorzewa na Ruciane wykonamy skok



powrót